Statek stoi osiem godzin. W mieście jesteś pięć. Policz, ile zostaje Tobie.
Jedenaście dni z moich papierowych programów dnia — Costa Favolosa, norweskie fiordy, czerwiec 2026. Nie są Twoje i nie mają nimi być; pokazują, jakie godziny w ogóle wchodzą w grę i jak krótki potrafi być „cały dzień w porcie". Wybierz jeden, a wpiszę jego godziny do formularza.
W Geiranger statek wypływa o 20:00, a „wszyscy na pokład" jest o 19:30. Pół godziny, o którym nikt nie mówi w ofercie. Kiedy w programie dnia masz samą godzinę wypłynięcia, Zegar odejmuje trzydzieści minut — i tak to tutaj liczy.
Nie z każdego terminalu wolno wyjść pieszo. Mapa pokaże Ci
dwudziestominutowy spacer przez teren portu, a ochrona zawróci Cię przy bramie i wsadzi
w shuttle — bo tamtędy jeżdżą dźwigi i ciężarówki. Zapytaj przy trapie, zanim zejdziesz.
Shuttle liczy się podwójnie. Kursuje co pół godziny? To pół godziny czekania
przy wyjściu i drugie pół przy powrocie — i tak to tutaj liczę, bo zakładam,
że jeden właśnie Ci uciekł.
Zejście z trapu to nie jedna minuta: przy dużym statku schodzi naraz kilka tysięcy osób.
Bierzesz godzinę „wszyscy na pokład", odejmujesz pół godziny i to jest moment, w którym zaczynasz wracać — nieważne, co zostało do zobaczenia. Raz wbiegliśmy w Civitavecchii bez zapasu i do dziś nie wiem, jakim cudem weszliśmy.
Statek czeka na swoją wycieczkę. Kiedy autokar armatora stoi w korku, statek stoi razem z nim. To cała różnica między wycieczką za sto euro a taksówką za dziesięć — i to jest jedyny powód, dla którego warto ją kupić. Na Ciebie z taksówki nie czeka.
Alarm z kalendarza dzwoni bez internetu — w trybie samolotowym,
bez roamingu, bez zasięgu. Powiadomienie ze strony potrzebuje połączenia i na iPhonie
działa dopiero po dodaniu strony do ekranu początkowego. W porcie liczy się to,
co zadzwoni, kiedy telefon nie ma nic.
Godziny w alarmie są te same, co w programie dnia — zegar na statku pokazuje czas portu,
więc nie ma tu nic do przeliczania.
Aplikacja statku zamilknie dokładnie wtedy, kiedy jej potrzebujesz. Darmowe wi-fi na pokładzie obsługuje tylko ją, więc tej strony z kabiny nie otworzysz. Dlatego dni portowe wpisujesz w domu, a na statek bierzesz jeden plik. Alarmy dzwonią bez internetu.
Policz dzień wyżej i dodaj go tutaj. Potem wróć na pierwszy ekran, wpisz następny port i zrób to samo.
Plik pobiera się od razu. Adres zostaje u mnie na liście: dostajesz mój darmowy ebook o pierwszym rejsie, a potem najwyżej dwa listy w miesiącu. Wypisujesz się jednym kliknięciem. Zapisując się, akceptujesz regulamin newslettera; co robię z adresem, opisuje polityka prywatności.
Wyszła Ci godzina w mieście i nie wiesz, czy warto schodzić? Napisz, do którego portu płyniesz — powiem Ci, jak to wyglądało u mnie.
Napisz do mnie Odpisuję sama, tak jak znajomym. Na Instagramie nie musisz zostawiać adresu.